Późne popołudnie, prawie wieczór a przede mną kolejne auto do sfotografowania. Pogoda wydawała się być nie korzystna.Ww drodze na zdjęcia kropiło. Obawiałem się, że nie będą takie jak bym chciał… Tym razem drugi model bawarskiego potwora – M3 w najmocniejszej odmianie. 3.0L R6 biturbo o mocy 510 KM. Już na sam jej widok ma człowiek ciary na plecach – tak to właśnie emocje napędzają taki auta. Wielkie koła, muskularne błotniki, ogromne wloty powietrza i cztery grube wydechy w tylnym dyfuzorze – to jest to co wyróżnia BMW M3 Competition z tłumu innych super samochodów.

Napęd na tył, pół tysiąca koni i …. odrobina gazu…. a na szuterku leci bokiem. Duże doświadczenie kierowcy to panowanie nad tym potworem. Test testem, a zachowanie bezpieczeństwa jest najważniejsze. Nie ma tu miejsca na nawet najdrobniejszy błąd. Stąd też stojąc daleko poza zakrętem, długą ogniskową ściągam ją w poślizgu. Obserwując i uwieczniając kadry widzę z jaką łatwością mieli tylnymi kołami idąc bokiem na kontrze. To nie pierwsze takie moje zdjęcia, ale przez wizjer dostrzegam różnicę względem innych wyczynowych aut. O tym jaka jest najmocniejsza trójka z bawarskiej fabryki przeczytasz na łamach AutoRok, a tym czasem zapraszam do galerii z bardzo krótkiej sesji:

O testowanym BMW M3 Competition przeczytasz w magazynie AutoRok,
inne sesje samochodowe znajdziesz tutaj lub na moim Facebooku